loadingimg

Wczytuję dane...
Producenci
Wyświetl produkty wybranego producenta:
Fuzz Face - cz2

Wszystko, co byś chciał wiedzieć o YAFF a boisz się zapytać mamy – cz.2



Ostatni odcinek sfinalizowaliśmy na omówieniu produkcji oryginalnych Fuzz Face’ów w okresie od 1966 do połowy lat 70, kiedy to produkcję zakończono. Jaki był tego powód?

Mogło by się wydawać iż decyzję taką wywarła potrzeba rynku, gitarzyści przecież zawsze pragnęli większej ilości brudu, jednakże pierwszy Pro Co Rat pojawił się pięć lat później, OD-1 Bossa z pierwszej, potocznie i nieoficjalnie tak zwanej „Traffic Light Series” chyba jeszcze później… Nie był to jeszcze okres znienawidzenia stompboxów, który nastąpił w późniejszych latach 80, kiedy to muzycy zamiast małych pudełeczek na gigi taszczyli wielkie lodówki na kółkach z urządzeniami rackowymi. Powód zaprzestania produkcji był prozaiczny – Dallas Arbiter zmienił właściciela na rzecz Crest Audio – firmę o trochę innej koncepcji biznesowej!

Jak się szybko okazało uśmiercenie produkcji było krótkotrwałe.


Dziś skupimy się na omówieniu reedycji i co ważniejszych klonów. I choć oficjalne reedycje można zliczyć na palcach jednej ręki, to już klony, repliki można liczyć w setki, a może i tysiące, my skupimy się na tych – w moim przekonaniu – najważniejszych. Tak jak pisałem w poprzednim odcinku Fuzz Face jest drugim obok Tube Screamera najczęściej kopiowanym efektem w galaktyce, zarówno przez początkujących warriorów lutownicy, jak i poważnych butikowców, więc całościowe potraktowanie tematu replik jest zwyczajnie bardzo trudne, łamane na niemożliwe!



Crest Audio – Issue 1 - pierwsza oficjalna reedycja klasycznego FuzzFace’a. Trzeba nadmienić, że w zasadzie reedycje były dwie – pierwsza nazywana potocznie Issue 1 już w 1976, czyli około roku po zakończeniu oryginalnej produkcji na przełomie 1974/75. Jak napisałem we wprowadzeniu - Crest Audio to niegdyś Dallas Arbiter Industries, czyli odłam oryginalnego producenta Fuzzfaców w latach 60/70 ubiegłego wieku, firma koncentrowała się głównie na produkcji studyjnej, konsolety mikserskie, końcówki mocy, monitory. Pierwsze wydanie Crest Audio to klasyczny silikonowy Fuzz Face, tranzystory BC109C i klasyczna okrągła buzia. Ta reedycja, zarówno jak i następna jest całkiem wysoko ceniona przez kolekcjonerów.

Crest Audio – Issue 2. Za te wznowienie odpowiedzialny był Dave Fox, CEO Foxrox Electronics, producenta takich klasyków jak TZ Flanger, Capitan Coconut, Hot Silicon, fantastycznego AquaVibe i innych. Firmę założył po odejściu z Crest Audio w końcówce lat 90, kiedy to Crest Audio został przejęty przez Peavey’a. Dave Fox szczegółowo opisuje historię tej reedycji na swojej stronie. Również i tu znalazły się silikonowe BC109C, Rezystor biasu zmieniony został z 8,2k na 6k8, czyli bias ustawiony był bardziej „gorąco”. Około 2000 jednostek zostało wyprodukowanych w tej serii pomiędzy latami 1986-1987 kiedy to Crest Audio sprzedało prawa do nazwy handlowej Fuzz Face Jimowi Dunlopowi z Dunlop Inc.

Dunlop – Tu serii było kilka i do dnia dzisiejszego powstają kolejne. Pierwszymi efektem z serii jeszcze w latach 80 ubiegłego wieku był Jimi Hendrix Fuzz, modele JH1 i następnie JH2. Dunlop posiadał wtedy prawa do nazwiska Hendrixa, lecz nie posiadał jeszcze praw do Fuzz Face’a które nadal należały do Crest Audio, spadkobiercy DAI. W efekcie w okolicach 1987 roku wyszedł efekt obrysem i na pierwszy rzut oka przypominającym klasyk, niestety jedynie z wyglądu. Struktura wewnętrzna obu efektów była nieco bardziej rozbudowana, używano złych, zbyt „gorących” tranzystorów – MPSA18 w JH2, gainem czterokrotnie przewyższające użyteczne zakresy stosowane w klasycznych, nawet silikonowych jednostkach, które z kolei już trójkrotnie przewyższały zakresy w germanowcach powodując trudności z biasem i stabilnością. Ów rozbudowana struktura miała na celu „uczłowieczenie” konstrukcji, ugłaskanie przegainowanych tranzystorów. Brzmienie efektów z tego wydania jednak nie zyskało legendarnego statutu, zresztą, lata 80 to czasy rackowych systemów, gitarzystów pokroju EVH w kolorowych, obcisłych gatkach z trwałą ondulacją, czasy się zmieniały, wymagania brzmieniowe też, FF umierał.

Sytuacja się nieco poprawiła wraz z kolejną serią, germanowym JD-F2, otrzymał on reedycje tranzystorów NKT275 produkcji najprawdopodobniej Dallas Semiconductors, dokładnie te które Fulltone używał w serii 69′. Problem biasu rozwiązany jest tu dzięki trimmerom na płytce PCB. Wygląd łudząco podobny do tych z lat 60/70, jednak bez wyciętego uśmieszka w gumowym padzie. Do niedawna nadal w produkcji, najbardziej popularna reedycja Dunlopa przed przejęciem sterów „dizajnerskich” przez Pana Trippsa, jednocześnie zdecydowanie najtańsza.

Kolejna reedycja Dunlopa to do niedawna flagowy model Fuzz Face’a JH-F1 z 2007. Za tą serię odpowiedzialny jest przed chwilą wspomniany Jeorge Tripps, niegdyś producent słynnych efektów butikowych Way Huge (również zreedycjonowanych pod skrzydłami Dunlop Inc.), później dyrektor działu efektów w Line6, gdzie odpowiedzialny był między innymi za projekt Stompbox Modelerów, dziś pracujący dla Dunlop Inc. Tripps w wydatny sposób zmienia wizerunek firmy przekształcając serię klasycznych marek będących w posiadaniu Dunlopa w dokładne repliki z lat świetności. Przy produkcji JH-F1 postarano się by efekt był najbliższy oryginałowi jak tylko jest to możliwe z małymi, subtelnie skrytymi usprawnieniami i drobnymi zmianami co do wartości „głównych” komponentów. Zastosowano tu tranzystory silikonowe BC108 i/lub BC107 (ten sam tranzystor, mniejsze widełki gainu), rezystory metalizowane Dale – zrezygnowano z węglowych – być może z powodu dyrektyw RoHs, rysunek PCB taki jak w oryginałach, elementy głównie THT, z ukrytymi od strony rysunku płytki komponentami SMT. Widzimy tu dwa trimmery w linii z rezystorami biasu dla Q1 i Q2, dzięki którym fabrycznie ustawiony jest bias w kolejności 1.4v dla Q1 i około 6v dla Q2, czyli nieco bardziej gorąco niż typowo rekomendowane 4.5v. Dodatkowo w linii pomiędzy drugą nogą potencjometra Fuzz, a kondensatorem 22uF znajduje się mały rezystor SMT który minimalizuje zjawisko odbierania RF. Pomiędzy bazą Q1 a emiterem Q2 (równolegle do rezystora 82k5 – w starszych edycjach z czasów Dallas-Arbiter było 100k nawiasem mówiąc) mamy kondensator SMT, brak opisu co do wartości, ale najprawdopodobniej nie jest większy niż 47pF. Jeorge Tripps zrobi tu świetną robotę, ta seria brzmi rewelacyjnie! JH-F1 w dniu pisania tego tekstu nadal jest w produkcji i sprzedaje się świetnie.



Kolejnym Fuzz Face’m w historii reedycji pod skrzydłami Dunlop inc., była limitowana edycja JBF3 Joe Bonamassa Signature. Całkiem przyjemna wizualnie, typowa klasyczna obudowa wykończona na miedziany wysoki połysk.

Ta wersja w tym razem jest zbudowana w oparciu o germanowe tranzystory produkcji radzieckiej - MP39B dla Q1 oraz IT308B dla Q2 (militarna wersja GT308B). Podobnie jak JH-F1 również od strony rysunku płytki znajdziemy dodatkowe elementy SMT, brak kondensatora pomiędzy bazą Q1 a emiterem Q2, ale jest mały rezystor od drugiej nogi pota fuzz - mniejszy niż w silikonowym JH-F1 – tam 100R, tu 10R. Zastosowane tranzystory charakteryzują się zdecydowanie mniejszym gainem, co nie wymusza zastosowania dużego rezystora w tym miejscu. Pozostałe „ukryte” komponenty to podobnie jak w JH-F1 dwa trimpoty w linii z rezystorami do ustalania żądanego biasu – tu wartości dość standardowe dla germanowych FF, czyli -0,5 dla Q1 i -4,5v dla Q2. Przyjemny low-gainowy fuzfejsik, Tripps znowu dał radę.

Ostatnią jak do tej pory wersją reedycji Fuzz Face’a jest model sygnowany nazwiskiem Erica Johnsona, śliczny, złoty hamertone. Całkiem świeży model, znowu silikonowy, tym razem zastosowano tranzystory BC183c, oraz/lub BC183L. Tu także mamy kilka znanych z wcześniejszych reedycji Dunlopa usprawnień, oraz dość znaczne zmiany w wartości głównych komponentów. Ta wersja jest kopią jednego z ulubionych FF Erica, różnice w wartości elementów wynikają z naturalnego procesu starzenia komponentów i co za tym idzie - dryftu parametrów. Kondensator wejściowy (typowo 2u2) to 1uF, rezystor pomiędzy bazą Q1, a emiterem Q2 (typowo 100k) ma wartość 120k i dodatkowo bypassowany jest małym kondensatorem SMT o bliżej nieznanej wartości, ale pewnie nie większej niż 47pF, bias kolektora Q1 ustalany jest na sztywno, bez trimera rezystorem 42k2, natomiast mamy trimer w linii z rezystorem biasu dla Q2 i tu dość nietypowo chłodny bias w okolicach 3v!!! Bardzo pomocny w kremowym soundzie Johnsona. Rezystor SMT od potka Fuzz znany z wcześniejszych Dunlopowskich reedycjach przy których pracował Tripps jest mniejszy niż w pierwszym silikonowym JH-F1 i ma wartość 27R, a kondensator do bazy, który jest za nim - z typowego 22uF zastosowano tu 15uF.

Póki co, z reedycji Dunlopa to wszystko, ale mam nadzieję, że coś ciekawego jeszcze zobaczymy… Szczerze jestem tego pewien…

Cornell - Denis Cornell był jednym z projektantów zatrudnionych w Dallas Industries. The 1st Fuzz bo o nim mowa to klasyczny germanowy Fuzz Face, w pierwszej fazie stosowane były oryginalne NKT275, dziś z powodu trudności ze znalezieniem tych tranzystorów Cornell stosuje ich kopie. W zasadzie The 1st Fuzz’ów było dwóch, Cornell parę lat temu wypuścił krótka serię dokładnych, germanowych replik tego efektu, w okrągłej typowej dla innych Fuzz Face’ów uśmiechającej się obudowie, płytka w tej serii łudząco przypominała tą ze starych FF z małą różnicą w postaci trimera pomagającego ustawić właściwy bias kolektora tranzystora w drugim stopniu wzmocnienia (Q2).

The 1st Fuzz niejako jest mylącą nazwą, Fuzz Face był brytyjską odpowiedzią na amerykańskiego Maestro Fuzz Tone’a FZ-1 spopularyzowanego hitem Stonesów „I can’t get no (satisfaction)”, zresztą na wyspach też nie był pierwszym, tam pod skrzydłami Sola Sound Gary Hurst zaprojektował przecież pierwszą serię legendarnego Tone Bender’a, który notabene w wersji Mk1,5 bardzo przypominał strukturą układu Fuzz Face’a, i tu niespodzianka – pojawił się na rynku na kilka miesięcy przed pierwszym Fuzz Face Arbitra!

Jak sam Cornell twierdzi - Fuzz Face był jego projektem, jeszcze z czasów dzieciństwa. Trudno mi zaakceptować tą wersję zdarzeń, bo po pierwsze układ elektroniczny bardzo podobny do Fuzz Face’a miał zastosowanie w wielu innych aplikacjach w latach 60, a schemat budowy dołączany był do datasheet tranzystorów germanowych w tamtych czasach. Być może Cornell zaadoptował go do użytku w FF, namacalnych dowodów na to nie mam. I nawet mógłbym przyjąć tą wersję za prawdziwą gdyby nie sprawa z Tone Benderem MK1.5

W każdym razie edycja Denisa Cornella jest ważnym akcentem w hierarchii Fuzz Face’a

Diaz - Cesar Diaz to legendarny producent i guru wzmacniaczy, a także techniczny między innymi Stevie Ray Vaughan’a. Jego Texas Square Face był właśnie wynikiem potrzeby zastąpienia ciągle psującego się Fuzz Face’a SRV. Diaz zastąpił wnętrzności oryginalnej jednostki własnym układem, będącym jego dokładną kopią (wraz z uwzględnieniem dryftu komponentów, plus modyfikacje oryginału), ale z zastosowaniem popularnych w USA w owym okresie w tranzystorów NKT103. Zmieniono także wartość jednego rezystora odpowiedzialnego za głośność jednostki z 470R na 1,2k i prawdopodobnie potencjometra Fuzz z 1k do 2k. Identyczny układ Diaz montował w Texas Square Face. Germanowe NTE103 to tranzystory NPN (podobnie jak silikonowe) w odróżnieniu od NKT275 (PNP) które znaleźć można w klasyku, w pierwszej fazie były wlutowywane w płytkę. Później jednak Diaz oferował wersje TSF z dwoma kompletami tranzystorów – po jednym germanowym i silikonowym (prawdopodobnie) NTE123 – także NPN, dzięki czemu użytkownik mógł swobodnie zmieniać typ tranzystora w gnieździe płytki PCB, lub tworzyć hybrydy silikonowo germanowe. Produkcja TSF zakończyła się wraz ze śmiercią Diaz’a, aktualnie dostępne są wznowienia tych efektów z tranzystorami silikonowymi NTE123, firmę prowadzą członkowie rodziny Cesara Diaz’a

Fulltone - Jednymi z pierwszych modeli efektów w początkowej fazie istnienia firmy Mika Fuller’a były dwie zmodyfikowane repliki Fuzz face’a. Pierwsza - 69′ to w zasadzie germanowy Fuzz face, na tranzystorach NKT275 które były współczesnymi replikami produkowanymi dla Fullton Inc., choć te efekty dostępne były także z mixem NKT275 i 2SB415 produkcji Toshiby. Z różnic można także wymienić poza tradycyjną gałkologią Fuzz i Volume, dodatkową kontrolę Contour i Bias, z czego Bias dotyczy w zasadzie biasu wejścia efektu, stanowi on zwykłą gałkę głośności jaka dostępna jest w gitarze, dało to możliwość dostrojenia 69′ki do gitar z higainową elektroniką. Wewnątrz znaleźć można także bias kolektora tranzystora Q2, oraz większą ilość komponentów niż w klasycznym Fuzz Face, z których część odpowiedzialna jest za stabilizację układu, inna za filtry zasilania, bardzo dobra pozycja, ostatnio doczekała się wznowienia w mniejszej obudowie po kilku latach przerwy w produkcji.

Również i 70′ka dokonała swego żywota nie tak dawno, by po kilku miesiąca na nowo się narodzić w mniejszej, bardziej kompaktowej obudowie. Ta wersja to silikonowa odpowiedź Fulltona na fuzz Face’a, w pierwszej fazie na tranzystorach BC108 (mniejszy Hfe niż BC108C), później na 2SC828. Oba efekty – 69′ i 70′ łączy ten sam typ płytki, aczkolwiek rozwiązania i co najważniejsze brzmienie były różne. 70′ka nie posiadała biasu wejścia, dostępny był natomiast wewnętrzny trimer kolektora Q2, na spodzie efektu poza tradycyjnymi gałami Fuzz i Volume widzimy także kontrolę Mids.

Analogman - kolejny przykład butikowego twórcy Fuzz Face’a. Analogmanowski Sunface dostępny jest w wielu opcjach, standardowo z wewnętrznymi trimerami biasu wejścia (podobnie jak w 69′ Fulltone’a) i bias kolektora Q2, w opcji na spodzie efektu, tzw., Sundial. Standardowo bez dopłaty z tranzystorami NTE102 (PNP) i innymi amerykańskimi seriami, w cenie również selekcja silikonowych BC108 i BC183L, za dopłatą ok $50 oryginalne N.O.S NKT275 w dwóch wersjach – standardowe, lub tzw., White Dot (bodajże już niedostępne). Germanowe na NKT275 dostępne są także na życzenie w wersji Hot – wyższe od typowych zakresy Hfe, z grafiką czerwonej papryczki, jak również i wersje Pepermint – standardowa i Dark Pepermint, oba z nieznanymi tranzystorami. Ostatnio pojawił się również model bazujący na tej samej płytce nazwana Sunbender MK.1.5, aczkolwiek wartości komponentów różnią się znacznie od tych w Tonebenderze MK1.5 i bliższe są swoistej wariacji Fuzz Face’a.

W przeszłości dostępna była również opcja modyfikacji Fuzz Face’ów Dunlopa, polegała ona na zamianie układu elektronicznego na układ Sunface’a.


 tekst dzięki uprzejmości serwisu gibsonowners.pl