loadingimg

Wczytuję dane...
Producenci
Wyświetl produkty wybranego producenta:
Fuzz Face - cz1

Wszystko, co byś chciał wiedzieć o YAFF a boisz się zapytać mamy – cz.1



YAFF (Yet Another Fuzz Face) jest jednym z najbardziej klonowanych układów w świecie bootwickowych efektów – z delikatnymi modyfikacjami, usprawnieniami, lub wręcz przeciwnie – klony jak najwierniejsze oryginałowi z uwzględnieniem podzespołów z okresu świetności. Fuzz Face można lubić lub nie, ale dla każdego DIY’owca jednak jest to przystanek obowiązkowy. Najczęściej przygoda i zajob z grzebaniem w efektach bierze się z prostych modyfikacji, takich jak tzw., „Brown Mod” w Ts-9 Ibaneza, czy budowa prostych efektów typu Rangemaster, czy Fuzz Face właśnie.

 
Trick z Fuzz Facem jest taki, że  owszem jest to zaledwie kilka elementów, które składają się na prosty układ, ale kluczem do ładnie i poprawnie działającej jednostki jest odpowiedni dobór podzespołów i właściwie biasowanie. W dzisiejszym, pierwszym odcinku „Wszystko, co byś chciał wiedzieć o YAFF a boisz się zapytać mamy” skupimy się na oryginałach, klasykach z przełomu lat 60/70 ubiegłego wieku. W drugiej natomiast przedstawię sylwetki twórców, najpopularniejsze klony, modyfikacje i wszystko, co w sumie da nam najsolidniejszy artykuł w temacie YAFFów w jednym miejscu, nie tylko w krajowym Internecie ale i w ogóle. Mam nadzieję, że informacje tu zawarte pomogą Wam w budowie własnej repliki i zrozumienie ewentualnych problemów z jej poprawnym funkcjonowaniem, jak również przybliżą rys historyczny tego klasyka



Oryginalnych Arbiter/Dallas-Arbiter Fuzz Face było kilku, podzielić je można pod kątem użytych tranzystorów i okresu, w jakim były dostępne począwszy od roku 1966. 

1966- 1968 to Era Germanowa. W tym okresie ten efekt był dostępny z germanowymi tranzystorami PNP (positive ground), czyli zasilane były odwrotną od dzisiaj standardowo przyjętej polaryzacją. Źródła podają trzy typy tranzystorów, w jakie wyposażany były w tamtym okresie Fuzz Face, z czego SFT363E i AC128 są niczym Yeti! Wszyscy słyszeli o jego istnieniu, są niby jakieś fotografie dokumentujące jego bytowanie, jednak brak twardych dowodów, że jest czymś więcej jak tylko legendą. Można znaleźć fotki wnętrzności FF z tymi tranzystorami, jednakże większość kolekcjonerów twierdzi, że te jednostki wyglądają na serwisowane, tj., najprawdopodobniej w pewnym momencie zastąpiły oryginalnie instalowane NKT275. Nie jest tajemnicą, że tranzystory germanowe nie słyną z trwałości, podatne są na zmiany temperatury otoczenia i mają naturalną skłonność do dryftu parametrów i upływności – z czasem zwyczajnie padają! Dodatkowo ciekawostka, tranzystor SFT363E można było znaleźć w drugim stopniu w efektach Tone Bender MK1.5 i JEN FUZZ, które to swoją topologią przypominają bardzo specyfikację Fuzz Face’a. O tym później… 

Tak więc, reasumują – osobiście skłaniam się ku obozowi, że jedynym właściwym i prawdziwym tranzystorem germanowym w FF był Newmarketowski NKT275 – który w dzisiejszych czasach również jest czymś na kształt Yeti Dziś są właściwie nie do zdobycia. Owszem, można zdobyć parę sztuk na serwisach aukcyjnych, ale to zazwyczaj (w moim przypadku zawsze) są współczesne reprodukcje, lub podróbki ze zmienionym labelem. Niby typ puszki tranzystora się zgadza, ale już label nie koniecznie. Jeśli już uda nam się trafić na „te właściwe” to już ich parametry są dalekie od idealnych, reasumując – gra nie warta świeczki.

Jakiś czas temu miałem to szczęście, że za stosunkowo rozsądne pieniądze kupiłem około 60 sztuk NKT274, co według datasheet jest tym samym, co legendarne już dziś NKT275. Podobny okres produkcji, takie samo opakowanie, inny zakres hfe (gain tranzystorów). Brzmią świetnie, ale na dzień dzisiejszy równie Yeti, co NKT275

Inne cechy charakteryzujące Fuzz Faca z tego okresu to inny rysunek ścieżek na płytce drukowanej niż w późniejszych edycjach. Ta płytka wykonana z Pertinaxu (FR2, lub swojsko laminat fenylowo-papierowy) nosi nazwę ISSUE1

Ta płytka różni się nieco od płytki stosowanej od roku 1968 – przy okazji opisu silikonowego BC183L niżej, opisuję tą różnicę dokładniej. 

Issue1 charakteryzuje popularne ułożenie pinoutu tranzystorów CBE (kolektor, baza, emiter), brązowa płytka z materiału FR2 nosi także oznaczenia Arbiter Electronics Ltd, oraz AEXXXX, gdzie X’y to ciąg cyfr – w przypadku mojej repliki to 0130. Trudno mi na tą chwilę powiedzieć, co ten ciąg cyfr oznacza, na pewno nie jest to kod daty, za chuja nie pasuje do okresu 1966-68 Najprawdopodobniej jest to patent layoutu płytki, przynajmniej tak mi się wydaje. AE przed cyframi to najpewniej skrót od Arbiter Electronics. 

Reszta charakterystycznych komponentów użytych w klasyku z lat 66/68 to kondensatory elektrolityczne Phillipsa o nieco niecodziennych dziś wartościach 20uF/16V i 2,5uF/64V. Współczesne schematy FF’a podają kondensator 22uF i 2,2uF, co jest współczesną wartością jak najbliższą temu co było w tamtym okresie. Nie ma to większego znaczenia, należy pamiętać, że kondensatory elektrolityczne mają tolerancje w obrębie 20% i więcej, współczesne zresztą również, piszę o tym tylko, dlatego by wyłożyć jak najwięcej informacji potrzebnych do identyfikacji tego, co było w oryginale. Takie info często pomoże w identyfikacji oryginalnej jednostki, jest to jedna z tych rzeczy, na jakie zwraca się uwagę przy identyfikacji FF z pierwotnych serii. Dla pełni informacji dodam, że w germanowym FF znaleźć można przynajmniej dwa typy kondensatorów 2,5uF - oba są 64V, różnią się natomiast nieznacznie wielkością i kształtem. 

Kolejnym charakterystycznym kondensatorem jest żółty, spłaszczony kondensator wyjściowy. Germanowce miały przynajmniej dwa jego typy, aczkolwiek różnice dotyczyły jedynie opisów parametru kondensatora, a właściwie kolejności tych opisów. Oba typy podobnie jak w przypadku kondensatorów elektrolitycznych produkowane były przez Phillipsa potocznie określane jako „Chicklet”, oba miały podobny wygląd, ten sam materiał (poli-film) i opis PHILIPS 2222-341 CAPACITOR .01uf/250v w trzech liniach, z czego różnice polegały na umiejscowieniu wartości kondensatora w linii pierwszej (tzw., typ 1) lub drugiej (typ 2). Istniał także typ trzeci, tzw., molded cap, który jednak stosowany był w pierwszej serii silikonowych FF, o czym niżej. 

W zasadzie ostatnimi elementami, jakie nam pozostały to cztery rezystory, wszystkie cztery węglowe 1/2W o tolerancji 10%. Ich lista różni się nieznacznie od tych w późniejszych silikonowych jednostkach, w kolejności są to 470R, 8,2k, 33k i 100k. Tyle na płytce Całości dopełnia jeszcze przełącznik 2PDT owinięty w truebypass bez diody sygnalizującej pracę urządzenia, dwa gniazda wyjściowe/wejściowe i dwa potencjometry 1k liniowy do ustalania saturacji fuzza, i 500k logarytmiczny do ustalania ogólnej głośności jednostki potencjometry w tamtym okresie były marki Radiohm. 

1968 – czyli pierwsza seria silikonowców. W tym okresie królowały silikonowe BC183L, osobiście moje ulubione tranzystory, choć to odczucie typowo subiektywne. W zasadzie fani Fuzz Faca dzielą się na tych, którzy gloryfikują germanowe jednostki ponad wszystko i tych z obozu silikonowego. No cóż – późny Hendrix to właśnie silikonowce, ulubiony czerwony FF Erica Johnsona to także silikonowiec, nawiasem mówiąc właśnie na BC183L’ach. Silikonowe mają nieco więcej saturacji, są bardziej agresywne, ale potrafią zabrzmieć genialnie. Zmienił się jednocześnie typ zasilania na bardziej „współczesny” z uwagi na to, iż BC183L to tranzystory NPN. 

W tej serii zaszła mała zmiana w layoucie płytki drukowanej, nadal materiałem był pertinax, zmienił się natomiast lekko rysunek ścieżki, tak by dopasować nietypowy dla BC183L pinout – czyli wyprowadzenia nóżek tranzystora. W tym wypadku wyprowadzenia tranzystora to BCE (baza, kolektor w środku i emiter). Spowodowało to w ogólnym ułożeniu komponentów pewne przesunięcia rezystorów, sam ich wygląd położenia od strony komponentów nie zmienił się wcale, natomiast zmiana kroju ścieżki od strony lutowania wymusiła to, że wizualnie rezystor 33k będący w layoucie w germanowej wersji zaraz pod kondensatorem 20uF teraz jest w środku pomiędzy rezystorem ustalającym bias drugiego stopnia (Q2), a rezystorem odpowiedzialnym za próg głośności – w germanowym 470R, w silikonowym 330R. Ta zmiana również została niejako wymuszona przez zmianę typu rezystora, silikonowce mają z reguły wyższe wartości wzmocnienia (BC183L to 150-800hfe, gdzie nkt275 według specyfikacji to 30-90hfe, więc naturalnie trzeba było je nieco oswoić. Ten rezystor jest również w szeregu z rezystorem biasu, co również ma znaczenie w okiełznaniu potworka, niewielki. co prawda, ale zawsze.  

Reszta komponentów uległa niewielkim różnicom. W zasadzie wszystkie miały ten sam typ kondensatorów elektrolitycznych produkowanych przez Phillipsa z tą różnicą, że w niektórych egzemplarzach elektrolitowy 2,5uF miał nieco inny wygląd, był zdecydowanie „odchudzony” gabarytowo, podobny do tego w germanowym żółty kondensator 0,01uF/250V poli-film, z tym, że tu najczęściej widzimy nieco inny ich typ. Nadal mają nieco spłaszczony kształt z  tym, że w tym przypadku opisy kondensatora są wygrzane. Ten typ kondensatora określamy jako molded.

Pozostałe części bez zmian, wartości potencjometrów nie uległy zmianie w żadnej z serii oryginalnych Fuzz Face’ów. Natomiast sam kształt obudowy nieco się zmienił na rogach, w okolicy zespołu gniazd. Była to jedna z kilku zmian kształtu vinteagowych FF, łącznie – choć trudno to dostrzec od razu – mieliśmy do czynienia z czterema typami obudowy w trakcie produkcji tych efektów do roku 1975.

Gdzieś około 1969 roku stosowane były tranzystory BC130C i BC183KA. Fuzz Face z tymi tranzystorami spotykamy jednak raczej rzadko, często jednostki BC183KA spotyka się z kondensatorami musztardowymi Mullarda. BC183KA mają podobny zakres wzmocnienia do BC183L i wyprowadzenia nóżek tranzystora. Hfe w dwóch specyfikacjachjakie przeglądałem waha się w widełkach od 120-800hfe (typowo 250hfe) 

 




Kolejna zmiana nastąpiła w okolicach wczesnych lat 70 ubiegłego wieku kiedy to Dallas-Arbiter po raz kolejny dokonał zmiany w typie tranzystorów. Od tego momentu do około 1973 stosowane były również silikonowe tranzystory NPN zmienił się natomiast ich typ na BC108C i BC109C. Trudno mi wskazać dokładne okresy w latach, podobnie zresztą jak nie mogę dać się pod groźbą zgwałcić z anus za to, że te okresyktóre podałem przy okazji opisu pozostałych tranzystorów są właściwe, ponieważ Dallas/Dallas-Arbiter nie prowadził ścisłego zarachowania, ale bazując na informacjach od kolekcjonerów i freaków Fuzz Face’a można z całą powagą prawdopodobności określić ery tych zmian.

Płytka w zasadzie pozostała niezmieniona od czasu pierwszego silikonowca, nadal układ był montowany na Issue2, z tym, że paradoksalnie Issue2 była projektowana dla tranzystorów BC183L (pinout BCE), zarówno BC108C jak i BC109C mają klasyczny pinout CBE, no cóż… Nie przeszkadzało to producentowi zbytnio, tranzystory zwyczajnie montowane były ze skrzyżowanymi i zaizolowanymi  nóżkami. Zdecydowanie płytka Issue1 była by bardziej kompatybilna zarówno z tą serią tranzystorów jak i późniejszymi. Dallas Arbiter nigdy jednak nie powrócił do wcześniejszego typu płytki, najwyraźniej nie przeszkadzało konstruktorowi to, że montaż tranzystorów wymagał skrzyżowania nóżek.

Sam layout, wartość i typ rezystorów nie uległy zmianie, nadal były to półwatowce węglowe z wartościami znanymi z wersji na BC183L, choć zaczęły się pojawiać także duże rezystory bliżej mi nieznanej firmy, charakteryzowały się one typowym kolorowym kodem paskowym, jednakże body rezystorów było białe (w odróżnieniu od typowych węglowców gdzie body rezystora jest brązowe), elektrolity bez zmian, nadal Phillips ze znanymi z wcześniejszych wersji wartościami 20uF/16V i 2,5uF/64V, choć i tu zdarzały się pewne różnice – niektóre jednostki z tego okresu mają nietypowe (w stosunku do wcześniej stosowanych) srebrne kondensatory marki WIMA, zmienił się również kondensator wyjściowy. Z żółtego, spłaszczonego Phillipsa na typ Tropical Fish 0.01uf/400v/20%. Trudno powiedzieć czy efektem tej zmiany było zaprzestanie produkcji spłaszczonych „Chickletów” (mało prawdopodobne, te kondensatory widziałem w wielu efektach z pierwszej połowy lat 80), czy – co jest bardziej prawdopodobne – atrakcyjniejsza cena Tropicapów, pewne jest natomiast, że pochodziły one od jednego dostawcy, zarówno Phillips, jak i Mullard to ta sama firma.

Ostatnia już zmiana przed zakończeniem oryginalnej produkcji na przełomie lat 1974/75, nastąpiła w okolicach 1973 roku, kiedy to finalna wersja z tranzystorami BC209C ujrzała światło dzienne. Tu jednostki z tego okresu różnią się dość znacznie od poprzedników, inny materiał płytki, prawdopodobnie laminat epoksydowy, lub wyglądający podobnie zastąpił klasyczny pertinax, wartość pozostałych podzespołów nie różniły się od reszty silikonowych poprzedników, natomiast typ komponentów bywał skrajnie różny, zdarzały się jednostki z kondensatorami radialnymi, w odróżnieniu od axialnych we wszystkich poprzednich Fuzz Face’ach, bywało, że kondensator wyjściowy bywał elektrolitowy, typ rezystorów również bywał różny, od typowych brązowych CC do białych gigantów, o których wspomniałem wcześniej. Przyznam, że mam niewiele informacji na temat tej oto serii, mało fotografii  w necie i z tego, co się domyślam, równie mało FF’ów powstało w tym okresie. W każdym razie to był finał oryginalnej serii Fuzz Face, „aż” do końca 1975 roku, kiedy to… ale to już inna historia.  

 

tekst dzięki uprzejmości serwisu gibsonowners.pl